czystasoda@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fitness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fitness. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

Jak robić w życiu to, co się chce

Kiedyś ktoś zadał mi pytanie: Czym jest dla ciebie sukces? Bez głębszego zastanowienia odpowiedziałam: sukces to realizowanie mojej pasji i zarabianie na niej takich pieniędzy, żeby nie musieć robić zarobkowo czegoś, co nie jest moją pasją.

Codziennie spotykam ludzi, którzy idąc do pracy myślą tylko o tym, żeby z niej wyjść, potem są zbyt zmęczeni, żeby realizować swoje pasje. To się dzieje każdego dnia. I tak do 65 roku życia. To ludzie, którzy „zahaczyli się” w supermarketach, call center, firmach produkcyjnych, tylko „na chwilę”, żeby wyprowadzić się od rodziców, opłacić rachunki, kupić sobie coś ładnego, pojechać na festiwal muzyczny latem albo sprostać presji społecznej i uciąć gderanie rodziców: powinieneś iść do pracy. To ludzie, którzy wpadli w pułapkę.


Być może jesteś jednym z tych ludzi, a być może jesteś na najlepszej drodze do tego, by się takim stać. Być może nie wiesz, co chcesz w życiu robić? Świetnie, że tu trafiłeś właśnie w tym momencie, bo mam dla Ciebie kilka esencjonalnych rad i inspiracji, które sprawią, że Twoje życie będzie Twoim sukcesem.

1.    Po pierwsze zadaj sobie pytanie jaka jest Twoja pasja, Twoje hobby? To nie prawda, że praca to praca, a na zainteresowania mamy czas wolny. Ludzie, którzy odnieśli największy sukces zarówno zawodowy jak i osobisty to ci, którzy wytrwale realizowali swoją pasję, poświęcili się jej i dzięki temu stała się ona ich głównym źródłem dochodu. Myślisz, że Twoja pasja nie ma nic wspólnego z biznesem? Nic bardziej mylnego.

Asia bardzo lubiła sport i aktywność fizyczną. Została instruktorką fitness, trenerem personalnym, szkoleniowcem i prezenterką Profi Fitness School. Prowadzi bloga na którym opisuje swoje fitnessowe, biegowe i podróżnicze doświadczenia. Na życie zarabia realizowaniem swoich zainteresowań.

Gosia całe życie była miłośniczką zwierząt. Pasjonowały ją koty, szczególnie brytyjskie. Gdy już kupiła wymarzoną kotkę postanowiła założyć hodowlę kotów brytyjskich, skupiając się na wychowywaniu kociąt tak, by stały się najlepszymi przyjaciółmi człowieka. I całkiem fantastycznie jej to wychodzi.

Michał dorastał w polskim świecie fandomu. Uwielbiał gry RPG, planszówki, konwenty fantastyki. Założył wydawnictwo Kuźnia Gier, która jest aktualnie jedną z najbardziej liczących się firm projektujących i produkujących gry na rynku polskim. Działa też w innych komercyjnych projektach około fantastycznych, a jego stateczne życie zawodowe i osobiste związane jest z fantastyką.

Tomek, którego pierwszej książki recenzję zamieściłam tu jakiś czas temu po prostu lubił pisać bloga. O życiu, o związkach damsko-męskich, o mediach, w charakterystycznym dla siebie, nonkonformistycznym stylu. Jeden z najbardziej wpływowych blogerów w Polsce. O tym, że utrzymuje się z pisania własnego bloga i to na całkiem znakomitym poziome możecie przeczytać w jego książce (i się zainspirować).

Natalia, pasjonatka nowinek technologicznych, gier komputerowych i całego geekostwa. Jakiś czas temu założyła fanpage na Facebooku o nazwie Jestem Geekiem. Pomysł rozrósł się do tego stopnia, że powstał osobny portal internetowy z ogromną liczbą odwiedzających. Natalia podchwyciła również pomysł organizacji wieczorków tematycznych „Pog(r)adajmy”, które funkcjonowały już w innych miastach i raz w miesiącu prowadzi takie spotkania w katowickiej Cybermachinie. I wciąż dostaje kolejne, lukratywne, geekowskie propozycje.

Ja jestem socjologiem z końską pasją od dzieciństwa. Właśnie założyłam firmę, horse coachingową, w której konie uczą ludzi, pomagają rozwiązywać ludzkie problemy, m.in. z komunikacją, osiąganiem celów, asertywnością, radzeniem sobie ze stresem czy pewnością siebie. I to jest mój klucz do sukcesu.

To tylko kilka wybranych przeze mnie przykładów. Każde hobby można przekuć na biznes. Jeśli Twoją pasją jest wspinaczka wysokogórska może pomyślisz nad założeniem firmy myjącej okna w drapaczach chmur?


2.    Przejrzyj listę PKD
Jeśli po lekturze poprzedniego punktu dalej nie do końca wiesz, co chcesz w życiu robić poświęć trochę czasu na przejrzenie listy Polskiej Klasyfikacji Działalności, koniecznie wraz z objaśnieniami, jakie konkretnie działalności podlegają pod poszczególne działy. Taką listę znajdziesz np. tu. Wyobraź sobie siebie w poszczególnych branżach, może przy którejś pozycji poczujesz przyjemny dreszcz i wenę? Tak czy inaczej będzie to refleksyjne, a zapewne i inspirujące doświadczenie.

3.    Zajrzyj na stronę Twojego Urzędu Pracy i spójrz jakie bezpłatne kursy organizują. Wózki widłowe, choć wciąż popularne, to już stereotyp i przeszłość. Na przykład chorzowski Urząd oferował ostatnio kurs pracowników lotnisk, stewardess, czy florystyki z elementami decoupage. Dla osób zarejestrowanych w urzędzie często są to płatne kursy, tzn. urząd płaci bezrobotnemu za odbycie takiego szkolenia. Wiele firm i instytucji organizuje również własne, bezpłatne kursy finansowane ze środków unijnych. Co ci szkodzi?

4.    Co dwie głowy to nie jedna.
Jeśli jakimś cudem wciąż nie masz pomysłu na to, czego chcesz od życia to pole do popisu oddajemy zasadzie: z ilości jakość. Ten punkt będzie wymagał od Ciebie 2 rzeczy: szczerej i prawdziwej chęci do robienia w życiu tego, czym będziesz się świetnie bawił (obojętnie czy wiesz czym jest owo „coś” czy nie) oraz kontaktu z ludźmi. Ze znajomymi, znajomymi znajomych, przypadkowymi znajomymi i starymi znajomymi. Wystarczy, że podczas spotkań towarzyskich, pogawędek internetowych czy przy innych okazjach do rozmowy wspomnisz, że chciałbyś ciekawą pracę, nową pracę, pożądasz zmiany etc. Prędzej czy później zaczną napływać informacje zwrotne i propozycje, spośród których będziesz mógł wybierać lub czerpać inspirację. Wierz mi.

5.    I ostatnia rzecz, czyli czego z pewnością nie rób.
Wiesz, że Twój znajomy dorobił się na dystrybucji pierogów, imporcie wody mineralnej z Włoch czy handlu chińskimi butami na bazarze i, mimo, że temat jest Ci zupełnie obcy, myślisz sobie: skoro on na tym zarabia, to ja też zgarnę  swoją mini fortunkę. Zwykle o tym, że jemu się udało zadecydował szereg warunków zewnętrznych. Na wakacjach w Turcji spotkał tambylca, z którym przy rakii zrobił deal na tanie produkty. Albo pracował jako handlowiec od soków przez kilka lat, zjadł na tym zęby, a otwarcie swojej firmy było już czystą formalnością. Albo ciotka przyjaźniła się z babcią z jarzynowego i od niej się dowiedziała, że ta od butów zwija interes, bo wyjeżdża do Olsztyna i będzie na targowisku wolne stoisko i do tego z monopolem obuwniczym. Podchwycenie pomysłu, który nie ma z Tobą wiele wspólnego jako droga na skróty to pułapka dla ludzi niemądrych i leniwych. W dodatku na przekonanie się o prawdziwości tych słów nie będziesz musiał długo czekać. Także jeśli punkt piąty dziwnie wyraźnie odwzorowuje Twoje podejście do życia, wróć, hardy biznesmenie, do punktu 1.


Jeśli dotarłeś do tego miejsca a w Twojej głowie wciąż pustka i zniechęcenie mam dla Ciebie ostatnią, niezawodną radę: ZMIEŃ NASTAWIENIE. I nie zapominaj, że Twoje obecne okoliczności nie determinują dokąd możesz dojść. One określają jedynie skąd możesz wystartować!

niedziela, 30 września 2012

Socjolog rzecze: Gangnam Style

   Wybrawszy się dziś na do WPKiW na dużą łąkę chwilę przed godziną 16:00, o której ruszyć miał flash mob do Gangnam Style, chciałam zweryfikować kilka hipotez. Po pierwsze moje podejrzenie o istnienie drugiego dna w kawałku, który tak zawładnął duszami młodych (i nie tylko) ludzi. Nie mogłam uwierzyć, że muzyka, klip i układ taneczny (jaki układ?), jawiące mi się jako oaza shitu, posiadająca taką rzeszę zafascynowanych fanów,  jest nim (SHITEM) w rzeczywistości.

 
   Skąd moje obiekcje? Tym, którzy nie mięli wątpliwej przyjemności zapoznania się z koreańskim utworem Gangnam Style spieszę z wyjaśnieniem. Zjawisko GS składa się z kilku elementów: po pierwsze jest to piosenka (lub jak kto woli: rąbanka), po drugie, teledysk zachwyca, cieszy i bawi nie tylko fanów śmiesznych kotów z youtube’a, po wtóre, jest tam (podobno) układ taneczny, porównywany do Makareny (Panorama w TVP, Wikipedia), i po czwarte utwór zbiera tęgie żniwo fanów ze wszystkich środowisk muzycznych.
   Na fanpage’u wydarzenia przybycie zadeklarowało ponad 3,5 tysiąca osób. Pojawiło się kilka setek. Basy wwiercały się w uszy z odległości 400 metrów. Podchodzę bliżej z myślą: jeśli oni faktycznie będą tańczyć układ, może się dołączę? Stanęłam z boku w pierwszej linii i patrzę. Nikt się nie rusza, syntezator rąbie, „instruktorka” na środku macha rękami niby w rytm muzyki, ale ruchy są raczej nieskoordynowane. Dwusekundowa cisza, koreański głos: Oppan gangnam style (cokolwiek to znaczy) i zgromadzony tłum zaczyna podskakiwać wymachując na zmianę to rękami przed sobą, to nad głową. Potem rąbanka. Ludzie nie wiedzą, co ze sobą zrobić, stoją w miejscu aż ponownie pojawia się refren i znów to samo. Eee… Się przeliczyłam licząc na układ taneczny. Socjolog – Gangnam style 0:1.
 
   Postanowiłam się trochę rozejrzeć, podpatrzeć, kto tak naprawdę tworzy ten pokraczny tłum. Obeszłam ze wszystkich stron. Obrazową analizę uwieczniłam i zamieszczam na filmiku poniżej. Oto, co zobaczyłam: głównie (acz nie tylko) nastolatkowie. Były też dzieci (takie do szóstego roku życia), liczne grono „chłopców” z grzywką, zachodzącą na oczy (4:41 minuta filmu),otyli gimnazjaliści (3:38 i 8:08), licealistki o wielobarwnych włosach, człowiek-pająk (fotografia powyżej) , mroczne dzieciaki w koszulkach Slayera (7:21), kilku Azjatów (9:26) i morze hipsterów (0:01-10:29). Generacja Y. Fundament, na którym stanie świat za lat kilka (o ile proroctwa Nostradamusa nie okażą się pomówieniami), pokolenie wyżu demograficznego (na jedną unieszkodliwioną jednostkę przypadają cztery kolejne). I to w pełni reprezentatywnej strukturze  (pomijając stosunek skośnookich do białych). Gangnam Style prowadzi już dwoma punktami.
 
   Nie tak dawno w Parku pod Kapeluszem odbył się flash mob do letniego hitu „Endless summer”.  Pomysłodawcą akcji była Aga Bota, jedna z najlepszych instruktorek tańca, jaką spotkałam. Wykorzystując fitnessowe kroki stworzyła świetny, efektowny i angażujący wszystkie partie mięśni układ bardzo łatwy do opanowania. Cały miesiąc w zaprzyjaźnionych klubach fitness na Śląsku Aga i inne instruktorki przekazywały układ na zajęciach, by  28 lipca o godzinie zero wystartować  z flash mobem. Akcja była naprawdę udana, zrobiła wrażenie na przechodniach, wyzwoliła sporo endorfiny, a przede wszystkim mogliśmy podziwiać niezwykły kunszt Botki, która tańczyła ciałem i sercem. W wydarzeniu wzięło udział ok. 40 osób.  Na moje oko żadna z nich nie miała mniej niż 18 lat.
   Jako socjolog ostatnie lata mojej edukacji poświęciłam tematyce kultury. Często odwoływałam się do dychotomicznego podziału, który wprowadził  Dwight Macdonald, pisząc o kulturze popularnej i elitarnej (tzw. „wysokiej”). Dziś moim postulatem jest, by rozszerzyć  pojęcie kultury i wprowadzić trójstopniowy podział na kulturę wyższą, popularną i gangnam style.

środa, 16 maja 2012

Multi Club: Magda i akcja w WPKiW


  Dzisiejszy tekst poświęcony będzie dwóm elementom. Zrecenzuję bowiem zajęcia aerobiku, prowadzone przez Magdę M. oraz pasmo cyklicznych wydarzeń fitnessowych, których organizatorem jest Multi Club z Chorzowa.

   Mniej więcej pięć lat temu, szukając odpowiedniego i spełniającego większość ze stawianych przeze mnie warunków klubu na Śląsku, zdecydowałam się na członkostwo w Multi Clubie, mieszczącym się jeszcze wtedy przy ulicy Ryszki. Nie wytrzymałam tam długo, najwyżej kilka miesięcy. Sporo było rzeczy, które zniechęcały  do zajęć. Wiecznie wypełniona po brzegi sala i brak miejsca do ćwiczeń, śliski parkiet, zbyt cienkie, nieprofesjonalne karimaty, od których bolał kręgosłup i które można było wykręcać z potu uczestniczek poprzednich zajęć. I półkilogramowe hantle. Moja zmora w większości klubów, które odwiedzałam.

   Instruktorki też były różne, niektóre zostawiały wiele do życzenia. Jednak były co najmniej dwie takie, których zajęcia bardzo lubiłam. Jedną z nich jest właśnie Magda M. Najbardziej zdumiewa mnie jej energia. Niejeden producent napojów energetycznych mógłby skorzystać na takiej współpracy. Treningi z Magdą są bardzo szybkie, skoczne i męczące. Zawsze wprowadza elementy kick boxingu, wykopy i częste zmiany kierunku ruchu. Sama jest jak piłka albo raczej jak sprężyna. Bardzo głośno wydaje polecenia i ma tę cenną umiejętność, polegającą na motywowaniu uczestników dzięki emanowaniu energią.


Na zajęcia z Magdą możecie wybrać się do Chorzowskiego Multi Clubu oraz do COB fitness clubu w Katowicach. Magda prowadzi również zespół cheerleaderek „Orion” przy Zespole Szkół Sportowych nr 1 w Chorzowie (dawna SP nr 5).

   Od czasu mojego członkostwa w MultiClubie wiele się zmieniło. Między innymi lokalizacja (teraz mieści się przy ul. Gałeczki), częściowo kadra instruktorska, a także, i to szczególnie rzuciło mi się w oczy, strategia promocyjna i marketingowa klubu. Jednym z innowacyjnych elementów PR-u jest niewątpliwie cykl bezpłatnych zajęć fitness, które Multi Club organizuje w każdą niedzielę o godzinie 12 w południe w parku WPKiW na dużym kręgu tanecznym.  Miejsce jest o tyle trafne, że posiada rewelacyjną akustykę. Często nawet w profesjonalnych salach fitness nie doświadczymy tego uczucia wnikania muzyki w każdą komórkę ciała. A przy wysiłku jest to szczególnie pomocne.


   Kolejnym plusem jest ogromna przestrzeń, pozwalająca na pełen zakres ruchu, a więc skuteczniejszą i przyjemniejszą gimnastykę. Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, poza małymi problemami technicznymi, związanymi z komputerem, z którego puszczana była muzyka, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wiem z doświadczenia, że przy takich przedsięwzięciach różnie to bywa, a za niedociągnięcia często nie ponosi winy bezpośrednio organizator. Jednak w tym przypadku Multi Clubowi należy się wielka pochwała, a ponieważ zajęcia w Parku rozpoczęły się dopiero tydzień temu, może być już tylko lepiej.


   Na kręgu tanecznym spotkali się młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. Bez oporów, bez wstydu, niesieni muzyką i mobilizującymi okrzykami instruktorki. To jedna z nielicznych okazji, gdzie osoby nie do końca przekonane do tej formy zajęć ruchowych, mogą bez żenady spróbować swoich sił. Jedyną rzeczą, która mi osobiście przeszkadzała, był od czasu do czasu wdychany dym papierosowy jakiegoś nieeleganckiego gapia. Proszę, trzymajcie używki z dala od sportu albo przeczytajcie wcześniejszy artykuł !

W najbliższą niedzielę w Parku odbędzie się Zumba !

środa, 11 kwietnia 2012

Piekielnie mocny fitness z Magdą


   Na zajęcia z Magdą K. trafiłam po raz pierwszy w październiku 2011 roku. Pełna energii i zapału przystąpiłam do ćwiczeń, jednak już po parunastu minutach odganiałam białe mroczki sprzed oczu. Kilka razy musiałam zrobić sobie przerwę, bo czułam, że w przeciwnym razie moje mięśnie ud eksplodują. Moje tętno osiągało rytm niczym trashmetalowy utwór garażowy. Było bardzo ciężko, ale z zajęć wyszłam z uśmiechem na ustach i pełna podziwu dla tych wszystkich pań (a sala była pełna), które bez mrugnięcia wykonywały wszystkie ćwiczenia od początku do końca. Oczywiście nie było mowy o odpuszczeniu czy szukaniu łatwiejszych zajęć. Te mi się bardzo podobały. Tydzień później weszłam do Sali ćwiczeń na wdechu i obiecałam sobie, że będę się ze wszystkich sił starała nie opuścić żadnego powtórzenia w żadnym ćwiczeniu. To było dopiero wyzwanie, jednak udało mi się i wracałam z zajęć jako najszczęśliwsza osoba na ziemi. Teraz chodzę na zajęcia z Magdą dwa razy w tygodniu i nie zamieniłabym ich na żadne inne, za żadne skarby świata.

   Zajęcia u Magdy to w głównej mierze połączenie treningu siłowego i wytrzymałościowego, poprzedzonych rozgrzewką z utrzymaniem wysokiego tętna. Podczas tej rozgrzewki Magda uwielbia różnego typu podskoki i bieg w miejscu. Sam układ choreograficzny jest nieskomplikowany i często przerywany właśnie takimi intensywnymi aerobami. Po rozgrzewce instruktorka dużą wagę przykłada do urozmaiconych składów (ćwiczenia na mięśnie nóg). Chodząc regularnie na te treningi uzyskujecie gwarancję, iż wasze uda i łydki staną się wyrzeźbione nie do poznania, a wasza kondycja przewyższy oczekiwania.


   Zajęcia są bardzo ciekawe i różnorodne. Magda wykorzystuje cały dostępny sprzęt sportowy, tak więc ćwiczymy z dużymi piłkami, iballami, stepami, gumami, hantlami i obciążnikami. Nigdy nie wiadomo, jakimi ćwiczeniami zaskoczy uczestników, ale na pewno nie będzie nudno i monotonnie. W wykonywaniu ćwiczeń bardzo pomaga system, jaki wprowadza Magda, mianowicie wykonywanie ćwiczenia na obie strony ciała nigdy nie jest identyczne. Jeśli zaczynamy coś na prawą nogę od pojedynczych powtórzeń, a kończymy na balansie, wykonując ćwiczenie na lewą nogę zaczynamy właśnie od balansu. Dzięki temu nawet najtrudniejsze ćwiczenia wytrzymałościowe wydają się łatwiejsze.


   Magda jest osobą niepozorną, za to bardzo profesjonalną. Zwraca uwagę na niuanse, niezbędne dla efektywnego wykonywania ćwiczeń i powtarza je jak mantrę. Dzięki temu można zmienić złe nawyki i nauczyć się sporo nowych rzeczy o fitnessie. Magda jest moim drugim, fantastycznym odkryciem na Śląsku i myślę, że duża kariera jako instruktor fitness jeszcze przed nią.

   Na zajęcia Magdy możecie się wybrać do Centrum Rekreacji i Wdzięku przy Chorzowskim Morisie, i w studiu Activia. Jeśli posiadacie informacje o zajęciach, których nie uwzględniłam, proszę o wpis w komentarzach, a uzupełnię opis. 

środa, 4 kwietnia 2012

High intensive aerobik z Barbarą


   Moja przygoda z fitnessem miała swój początek w jednym z krakowskich klubów. Miałam tę przyjemność, że w kadrze instruktorskiej były osoby najwyższej klasy: wielokrotni medaliści różnych dyscyplin sportowych, utytułowani tancerze i wzięci trenerzy. Nadal śledzę kariery moich ulubionych instruktorów, które rozwijają się w błyskawicznym tempie. Niektórzy opatentowali nawet autorskie programy dance&fitness.

   Klub ten, stworzony przez ludzi z pasją, cechowała bardzo wysoka jakość zarówno usług, jakie świadczył, jak i sprzętu. Siłownia wyposażona była w najwyższej klasy maszyny, a sala fitness urządzona w najbardziej profesjonalny sposób: od specjalnej podłogi, przez klimatyzację i nagłośnienie, po najwyższej jakości sprzęt (m.in. maty ComfortGym, o grubości 15 mm, które niwelują wszelki dyskomfort, jaki wynika z ćwiczeń na podłodze).


   Możecie sobie wyobrazić, jak trudno było mi znaleźć na Śląsku zajęcia, które dorównywałyby poziomem tym, na które uczęszczałam mieszkając 5 lat w Krakowie. Tułałam się po różnych klubach fitness, testując instruktorów, zajęcia i sprzęt. Nigdzie nie zagrzałam miejsca dłużej, niż pół roku. Jeśli nawet odnalazłam przyjemność w sposobie prowadzenia zajęć jednej instruktorki, pozostałe niedogodności zmuszały mnie do poszukiwań alternatywnego klubu. W pewnym momencie odkryłam jednak instruktorkę, która nie tylko spełniła moje oczekiwania, ale i wyznaczyła nowe standardy. I dlatego chciałabym się tym z Wami podzielić.

   Basia jest doświadczoną instruktorką fitness, specjalizującą się głównie w zajęciach typu TBC (Total Body Condition) i aerobiku, a więc tych, które  angażują wszystkie partie mięśniowe. Jej zajęcia są bardzo intensywne, energiczne, a istotą jest utrzymanie wysokiego tętna. Jednakże zajęcia są bardzo przyjemne, a to z uwagi na fakt, iż Basia przykłada bardzo dużą wagę do muzyki, przy której ćwiczymy. To u niej usłyszymy kompilację najnowszych hitów, które co parę minut podnoszą motywację do ćwiczeń. Nigdy nie odgrzewa sucharów, nie nudzi monotonią.


   Kolejnym, bardzo istotnym elementem są układy, które tworzy Basia podczas rozgrzewki.  Nie są zbyt skomplikowane, ale na tyle efektowne, że te pierwsze 20 minut ćwiczeń staje się prawdziwą frajdą. Co ciekawe, układy się nie powtarzają i chodząc na zajęcia 3 razy w tygodniu, za każdym razem zaskakuje uczestników.

   Najistotniejszym elementem zajęć z Basią jest moim zdaniem jednak motywacja, jaką daje ćwiczącym. Basia jest jedną z niewielu instruktorek, która naprawdę przykłada wagę do tego, aby nikt nie wykonywał ćwiczeń niepoprawnie i tkwił całymi miesiącami w błędzie. Przede wszystkim jednak instruktorka ta dysponuje superzabójczym spojrzeniem, którego używa za każdym razem, gdy któraś z pań zaprzestaje ćwiczeń. Na tych zajęciach po prostu nie da się nie ćwiczyć, ba, nie da się nawet ćwiczyć mniej intensywnie, bowiem wtedy też spada na nas groźne spojrzenie, wspomagane motywującymi okrzykami.

   Oprócz olbrzymiej energii, różnorodności, świeżej muzyki i ciągłej motywacji, należy zwrócić uwagę na fakt, że zajęcia są prowadzone bardzo profesjonalnie i jeśli ktoś przypadkiem nabrał złych nawyków czy to jako uczestnik zajęć, czy instruktor, naśladując Barbarę jest w stanie wyłapać każdy szczegół i poprawić jakość swojego fitnessu.



   Basia prowadzi zajęcia w klubie fitness hali MORIS w Chorzowie, w Studiu Activia i w MultiClubie (również Chorzów). Oprócz zajęć taneczno-siłowych Basia specjalizuje się w jodze.